GPS Kilka lat temu w czasie naszych wędrówek po Jurze i górach rozmawialiśmy o wędrówkach "bezmyśnych". Ciekawie chodziłoby się nie mając wytyczonego celu, a tylko ograniczenie w czasie. Tak pójść sobie w nieznane, skakać ze ścieżki na ścieżkę, nie patrzeć w mapę. Nocować gdzie nas zmrok zastanie. Jednak na koniec takiej łazęgi dobrze byłoby się szybko odnaleźć w terenie i dotrzeć do cywilizacji. 
Padło na odbiornik GPS. Najpierw był garminowski "żółtek". Bezmapowiec, o nienajlepszej czułości, ktora to dostarczała nam sporo atrakcji np. przy poszukiwaniach geocache. Przez kilka lat sprawiał nam wiele radości i był niezawodny w każdych warunkach. Zresztą jest z nami do dzisiaj. W tym czasie zainteresowałem się też mapami do odbiorników firmy Garmin. Wcześniej miałem tylko w odbiorniku istotne dla mnie punkty. Chciałem mapy! Tym bardziej, że miałem okazję zobaczyć dzięki kolegom jak wygląda mapowe urządzenie w praktyce. No i pojawiła się Vista HCx. Odbirnik na nowym, bardzo czułym, chipsecie MTK, z kolorowym wyświetlaczem i obsługą kart pamięci. Całkiem inna jakość. Mapy topograficzne GPSmaniaka, drogowa UMP i wielu innych twórców publikowane na MapCenter zapewniają duży komfort i bezpieczeństwo. Oczywiście nie polecam chodzenia bez dobrej papierowej mapy i kompasu bo jak każde urządzenie może zawieść w najmniej spodziewanym momencie. Natomiast GPS-owy komputer podróży bardzo uprzyjemnia rozplanowanie wędrówki. Wszystko o odbiornika Garmina, mapach i oprogramowaniu można znaleźć na Garniaku.
polega na znalezieniu ukrytego "skarbu" (GEOCACHE). To zabawa wymyślona przez Amerykanina Dave'a Ulmera na zdjęciu
który ukrył swój pierwszy cache 3 maja 2000 roku w pobliżu miejscowości Estacada w stanie Oregon. Było to dzień po tym, gdy ówczesny prezydent USA Bill Clinton polecił służbom wojskowym wyłączyć zakłócanie sygnału GPS. 1 listopada 2001 roku Rob Scott ukrył pierwszy geocache w Polsce. Miejsce dla swojego wirtualnego skarbu wybrał w Warszawie pod pozycją N 52° 14.968 E 020° 59.647.
Geocacherzy ukrywają różne przedmioty (np. maskotki, płyty CD etc.) w wodoszczelnych skrzynkach, zapisują współrzędne geograficzne kryjówki wskazane przez GPS, a następnie podają informację o miejscu schowania "skarbu" innym geocacherom poprzez strony internetowe (m.in. www.opencaching.pl) Każdy, kto odnajdzie geocache może zabrać to, co jest w środku. W zamian trzeba schować coś swojego. Oprócz "skarbów" w każdej skrzynce znajduje się dziennik skrzynki (logbook), do którego trzeba wpisać się na pamiątkę.
O wszystkich skarbach i idei geocachingu można poczytać na oficjalnej stronie akcji.
Skrzynki rejestrujemy na polskiej stronie opencaching.pl. Jeśli chciałbyś wiedzieć coś więcej to wszystko czego potrzebujesz znajdziesz w poradniku OpenGeoWiki
Z relacji Wojtasa:
- Zdarzyło mi się przed tygodniem ze poszedłem szukać cache. We wskazówkach było napisane „geocache ukryty nieopodal miejsca na ognisko przy półokrągłym betonowym murku”. Zaszedłem na miejsce, a tam mój GPS wariuje, traci dokładność z każdym krokiem zamiast jednego – dwa miejsca na ognisko na półkilometrowym odcinku, 3 murki - z czego wszystkie były okrągłe, a nie półokrągłe i żaden nie był betonowy tylko wszystkie kamienne...
Nie jest to odosobniony przypadek. Sam miałem co najmniej kilka takich. A jeżeli w dodatku jest to polanka w gęstym lesie, gdzie GPS lubi tracić dokładność, to możemy spędzić na poszukiwaniach sporo czasu. Oczywiście wypoczynek na świeżym powietrzu to zdrowie, ale nie każdy musi mieć dużo czasu. Może już właśnie robi się ciemno itd.
Opisujmy skrzynki precyzyjnie i postarajmy się przewidywać, że coś się może zmienić. Ktoś rozpali drugie ognisko, MPGK zlikwiduje kosz na śmieci, czy kiosk „Ruchu”. Pamiętajmy, że skrzynki czekają na swoich znalazców czasami nawet lata i ich otoczenie może się zmieniać. Postarajmy się zamieszczać w opisie odniesienie do czegoś, co jest raczej niezmienne. Nikt nie przestawi skały, czy ruin zamczyska (ewentualnie sami geocacherzy).
No właśnie. Siła geocache jest wielka. Tak wielka, że pozwala zdemolować cmentarz, a może i rozebrać ruiny zamku lub innego zabytku. Ruszmy głową i przewidujmy jak potencjalny poszukiwacz będzie szukał. Byłem niedawno na poszukiwaniach i trafiłem na wojskowy cmentarz gdzie ukryty jest cache. Informacja mówiła, że jest ukryty 2 m nad ziemią. Cmentarz w lesie ogrodzony kamiennymi wieżyczkami zwieńczonymi gontem. GPS gubi sygnał. Przestałem szukać jak zobaczyłem, jak szukali inni. Deseczki gontu poodrywane, pod wieżyczkami wyrwane krzyże podstawione żeby można było się wspiąć. Czy na pewno o to chodzi? Zastanówmy się chwilę, bo co ambitniejsi mogą rozebrać np. Wawel, bo ktoś schował cache „w zamkowym murze”, albo Powązki – „0,5 m pod krzyżem”.
Po moim tekście o Travel Bug wielu polskich geocacherów zainteresowało się się tymi małymi – bardzo drogimi – blaszkami z numerkiem. Padło na forum wiele pytań gdzie to można kupić, jak i za ile.
A może coś innego? Za darmo z własnym pomysłem?
Można. Tak jak udało nam się rozpropagować wśród polskich geocacherów niekomercyjny i otwarty system rejestracji skrzynek opencaching.pl tak proponuję zainteresować się także darmowym systemem alternatywnym dla Travel Bug – GeoKretów. System działa podobnie, tylko nie trzeba nic kupować. Jest też bardziej intuicyjny i prostszy. Jest też nasz - polski. Dzięki pracy Filipsa i wielu geocacherów, konsultacjom i testom.
© Andrzej Skibicki