Ta strona wygląda najlepiej w przeglądarkach obsługujących standard web standards, ale jest dostępna zarówno w Internet Explorerze oraz innych urządzeniach internetowych.


Lesiek blog





Lesiek blog

Już sierpień

Poniedziałek, 1 sierpnia 2005

Ale ten czas leci. Już sierpień. Dla tych, co nie zauważyli, to co napisałem w lipcu jest do poczytania w archiwum. Za oknem szaro więc spacerku na zieloną trawkę dzisiaj nie będzie. Duży obiecał berka po pokoju. Chyba nawet zaraz bo wyprosił sierściuchy i zamyka kominek. Idę na zwiady. Coś się chyba zmieniło. Gustowna półeczka nad monitorem. Coś dla mnie. I telewizor stąd dobrze widać.

- Duży - co to jest to coś co zrzuciłem na drukarkę? Aaa, słownik i głośnik. Teraz już będę wiedział jak się to nazywa.

Wybacz, ale trochę urosłem i tu mam za mało miejsca. Co? Idź gdzie indziej? Nie, tu mi się podoba!!! Poleżę sobie trochę tutaj, potem idę na karnisz. Lubię na Dużego patrzeć z góry. Tylko te muchy. Odbiło im. Nawet Kudłata kłapie zębami. Jeszcze nie widziałem, żeby coś złapała, ale wydaje przy tym fajny dźwięk. Kłap.

- Duży - zmień program bo od patrzenia na ten tenis to można sobie głowę odkręcić. Dziękuję. Haaa.

Wielkie sprzątanie

Środa, 3 sierpnia 2005

Coś się kroi, że Piękna wraca niebawem. Duży od rana sprząta. Lata ze ścierką i warczącym wężem. Jak ja tego nie lubię. Co, u mnie też? Haaa. Super. Pójdę na spacer . Słoneczko co prawda takie sobie, ale zawsze to trochę zieleni. No i stokrotki do podgryzania. Lubię te kolorowe deserki. Duży złapał anakondę i myje takie czerwone warczące. Jak to coś robi brrrm to się przesuwa.

- Duży - zrób mi przy okazji deszczyk. Ej, deszczyk powiedziałem, a nie oberwanie chmury.

Teraz lata z czymś co przypomina sierściucha na kiju. Macha tym czymś i się kurzy. Skubnę jeszcze jedną stokrotkę i pokontempluję widoczki z gałęzi.

Co, już do domu? Faktycznie, robi się ciemno. Nawet nie wiem jak ten czas przeleciał. O jak tu czysto. Woda w jeziorku czysta i nawet przezroczysta ściana umyta.

Haaa, zaczynam być śpiący. Duży - zrób mi noc i dobranoc.

Kudłata, co oni Ci zrobili?

Piątek, 5 sierpnia 2005

Przyjechała Piękna. Teraz się zacznie. Najpierw pewnie będzie wyrywanie zielonego z zielonego, czyli plewienie. Skąd ona wie, które zielone wyrwać, a które nie?

- Piękna - odwrotnie!!! To co wyrywasz to moje żarcie. Wyhamuj trochę. Powyrywaj to kolorowe czego nie lubię.

Zaczęło padać więc Piękna zostawiłe mi trochę jedzenie i zajęła się Kudłatą. Kudłata to kula szaro-białego futra. Teraz przy remontach bardziej szara niż biała. Duża wzięła nożyczki (wiem jak to się nazywa, bo Piękna parę razy pytała Dużego "gdzie są nożyczki". O rety, rozmnożyli Kudłatą . Teraz są dwie kupy futra tylko jedna się nie rusza, a druga usiłuje zwiać i jest coraz mniejsza. Wzięli Kudłatą pod pachę i poszli gdzieś. Słyszę tylko jak woda cieknie.

- O rany - Kudłata, co oni Ci zrobili. Taka jesteś mniejsza jakby. O, Ty też masz ogon? - pierwszy raz widzę. Biedna jesteś. Coś mi przyszło niezbyt miłego do mojej zielonej głowy.

- Nieeeeeeee!!!!!!!!!!! - nie dam sobie obciąć grzebienia. Chcę być cały jaki jestem.Ja się sobie podobam.

No już lepiej - schowali nożyczki. Jestem chyba bezpieczny. Haaa.

Kupcie mi laptopa

Sobota, 6 sierpnia 2005

- Duży - jak nie masz czasu na pisanie tego co do Ciebie mówię, to kup mi laptopa.

Nie pierwszy raz mówisz, że jestęś zajęty. Remonty, jekaś pilna praca, tylko dla mnie nie masz czasu. I te wieczorne wizyty, które się przeciągają prawie do północy. Zapominasz mi wyłączyć słońce. Zapamiętaj sobie, że o tej porze to ja śpię. Przynajmniej chciałbym. Do tego jeszcze robienie sobie z terrarium telewizora. Co to ja film przyrodniczy jestem? Następnym razem opluję. Legwan, Iguana

A wracając do sedna sprawy - co z tym laptopem. Tylko, żeby był z DVD i stosik filmów - najlepiej z zieloną żabką w roli głównej. Co, mam wybierać laptop, albo hamak? HAMAK, bo zaczyna się na haaa.

A jak już się w nim zadomowię to laptopa. Haaa.

- Duży - jak mogłeś dać to zdjęcie? Jak ja na nim wyglądam? Acha, jako naukowe. Dobra.

Na zdjęciu: legwan w czasie wylinki.

fot. Duży

Czy on mnie nie obraża?

Wtorek, 9 sierpnia 2005

Siedzę tak sobie na gałęzi i pomyśluję (fajne słowo - podoba mi się) o żabce, a tu Duży pcha mi łapy do domu. Co on sobie myśli? Trzepnąłem ogonem i zrobiłem haaa, a on do mnie - "Ty gadzie". Czy przypadkiem mnie nie obraził? Jak tak można? No dobra, może można. Wszakoż gadem jestem. Ale jeśli już tak chcesz do mnie mówić to dodawaj "zielony". Możesz też dodać "piękny", a jeszcze do tego "kochany ". Brzmiało by to tak: "mój ty piękny, kochany zielony gadzie".

- Duży powiedz do mnie tak!...... Powiedział.

- Duży - to "kochany" mi nie pasi - podaruj sobie.

Jakby tak żabka powiedziała do mnie "kochany".... Haaa. Rozmarzyłem się.

Co to jest w telewizorze?

Środa, 10 sierpnia 2005

Pogoda dzisiaj taka sobie więc podgryzam sobie jędrną młodą babkę i zerkam co tam Duży w telewizorze ogląda. Dziwne to jakieś. Duży mówi, że to sport. Dziwnie się ci ludzie zachowują. Nie dość, że biegają w kółko to jeszcze nie zjadają tego, którego dogonili. On ucieka co sił, a potem czeka na pozostałych. Koleżeński taki, tylko po co wiał. Teraz znów gonią jakiegoś i co chwilę skaczą przez płot, a potem do dziury z wodą. Nie mogą tego obejść, szybciej by było. Coraz gorzej cenię szare komórki, które duzi mają pod sierścią.

- Duży - czemu masz na głowie dziurę w sierści, a Piękna nie? Aaa, bo ona suszy sierść suszarką, a Duży wyciera ręcznikiem i mu się wytarła.

No dobra. No to patrzę dalej. Teraz bawią się fajniej, bo z rozpędu robią hop do piaskownicy. No ale tego faceta nie rozumiem. Pcha jakiś drąg przed sobą, potem go wbija, potem się wspina na niego, robi hop przez jakiś kij i spada na miękkie. To ostatnie nawet fajne.

Teraz też coś dziwnego. Rzucają dzidą. Dziadek opowiadał, że tak kiedyś polowano na nas. Chamstwo. Dobrze, że te czasy minęły

- Duży - do czego oni rzucają. Jak to, do niczego? Byle dalej?

Haaa, to jest ciężka atletyka - szczególnie dla mojej zielonej głowy.

Czy ja będę miał dzieci?

Środa, 10 sierpnia 2005

Dużego wywiało dzisiaj z samego rana. Zostawił mi śniadanie i zniknął na cały dzień. I wrócił z.... Młodą. Jakiś taki odżyty. No, jak odżył, to jest odżyty. Tak jak staw, który ktoś obszedł, jest obejsznięty, obszedły - no taki okrążony. No tak patrzę na Młodą i ona też taka jakaś większa, opalona. Jednymi słowy niezła babka. Szkoda, że ja trawię tylko młode i jędrne - ten warunek spełnia, ale dla mnie musi jeszcze być zielona i prosto z łąki przed domem. Młoda jest córką Dużego.

- Duży - kiedy ja będę miał dzieci?

Mówi, że z żabką tego się nie da zrobić. Coś tam mówi o kontaktach międzygatunkowych.... Dlaczego? Haaa. A w ogóle gdzie jest problem? Jak to się robi, żeby mieć dzieci. Takie śliczne żabosmoczki zielone.

- Nudny jesteś - nie da się i nie da się. Co, że nie może być kotomyszek, pieskoszczupaków itd. Ale przecież Młoda się wzięła skądś. Jak to zrobiliście?

Dobra spadam na drzewo. Duży, jak nie potrafi nic mądrego powiedzieć, to mówi "wyguglaj sobie". Niech ja się tylko podłączę do internetu... Haaa!

Nie lubię jesieni

Niedziela, 14 sierpnia 2005

Wyglądnąłem sobie dzisiaj przez okno. Niby słoneczko świeci, ale zimno - brrr. Zobaczyłem takie śmieszne latające pożółknięte paprochy. Pytam Dużego co to jest, a on mówi, że liście. Coś mi nie gra. Liście są przecież zielone tak jak ja. Co im się stało? Duży mówi, że nadchodzi jesień. No to co z tego. Że jak idzie jesień, to liście więdną, żółkną , brązowieją i spadają z drzewa? Boję się. To ja też zwiędnę i spadnę z drzewa? No właściwie, to więdnę, ale jesieni mi do tego nie potrzeba. Ja tak bardziej latem.Trochę podsycham, potem zrzucam podeschnięte i pokazuję swoje śliczne, odmłodzone zieloności. Z drzewa też czasami spadam, ale nie ma to związku z porą roku.

- Duży - i co potem z tymi liściami?

Poprawił mnie - " liśćmi". Niby te drzewa też przechodzą wylinkę. Wywalają stare i potem na wiosnę też są nowe zieloności. Jak tak długo można wytrzymać bez skóry. Jeszcze do tego to białe, zimne paskudztwo, na które mówią śnieg.

- Duży - postuluję zniesienie śniegu i zimy.

On mówi, że też to postuluje od urodzenia i do dzisiaj nikt się tym problemem nie zajął. Draństwo. Może trzeba komuś przylać? Pomogę. Haaa.

Kiedy będę duży

Wtorek, 16 sierpnia 2005

Dzisiaj Duży kupił mi zapas chrupek. Hmm. Takie jakieś inne niż poprzednio. Duży mówi, że te są już dla takich trochę podrośniętych smoczków.

- Duży - jaki ja będę duży?

Łaa!!! Pokazał mi w internecie duuuże Legwany. Co ja zrobię jak tak podrosnę? Przecież nie zmieszczę się w moim domku. No chyba, że się zaplątnę w serdelek. Nie będzie to wygodne... I jak ja się zmieszczę do jeziora?

- Duży - mamy problem. Co zrobimay jak ja będę taki? Masz jakiś pomysł?

Haaa, dwie opcje. Mówi, że albo mnie zje, albo się ze mną zamieni. Ja wolałbym jednak to drugie.Powiedział, że przemyśli sprawę, i że ma na to jeszcze kilka lat czasu.

Ta zamiana byłaby jednak fajna. Musiałbym go wprawdzie karmić. Ale leżałbym sobie na fotelu, wcinał chrupki i... trzymałbym łapę na pilocie od telewizora. Wtedy on musiałby oglądać cały czas to co ja lubię. Na przykład filmy o żabkach... Haaa.

Zostaję sam

Piątek, 19 sierpnia 2005

no nie całkiem sam. Duży z Piękną i Młodą jadą na Słowację. W związku z tym cała domowa fauna futrzasta i łuskowata będzie zdana na niańkę. Kudłata się cieszy, a ja nie.

- Duży - kto mnie będzie karmił? Co!!!??? Nikt? Jak to, a świeża zieleninka? Acha, będzie sobie u mnie rosła. Hmm, a jak ona będzie wolniej rosła niż ja ją będę zjadał?

Duży mówi, że będzie jej dużo i do tego micha chrupek, i że mój brzuszek nie ucierpi. No dobra. Ale jak się ma mną opiekować ktoś kogo nie znam? Ja kłapnę szczęką lub przyleję ogonem, a ten ktoś się nie usunie jak Ty, to będzie tragedia. Nie zniosę obcych łap w moim domku. (Za Twoimi też nie przepadam - Haaa).

- Duży - mam pomysł. Napisz mi na grzbiecie - "MAM ADHD* i jestem niebezpieczny". Możesz namalować trupią czachę.

Cooo?! Nie trzeba pisać? To widać? Duży - igrasz ze smokiem. Tylko dym puścić nosem i powiedzieć "haaa". Haaa.

* ADHD Attention Deficit Hyperactivity Disorder czyli Zespół nadpobudliwości psychoruchowej ( u legwanów - gryzienie, plucie i bicie ogonem)

Parówka

Niedziela, 21 sierpnia 2005

Jak obiecał, tak zrobił. W moim domku pojawiła się większa miseczka pełna chrupek i dwie słusznego rozmiaru donice. Jedna ze szczawiem (lubię to kwaśne zielsko) i druga z mleczem.

- Duży - mógłbyś mi jeszcze jakąś soczystą babeczkę skołować. Nie będę samotny. Mówi, że da się zrobić. Ale sobie poszaleję.

O rany, co to wyłazi z doniczki? Parówka??? Tylko dlaczego ona się rusza? Muszę się temu dziwactwu poprzyglądać. Wylazła z jednej doniczki i zniknęła w drugiej. Haaa, zaobserwowałem pierwszy przypadek (hyba) poruszającej się parówki. No, kiedyś widziałem już poruszającą się, ale razem z Kudłatą. Tak na marginesie, to duży zanim mnie kupił to naczytał się o tym co my legwany jadamy. Ciekawe, że zapomniał, że nie jadamy mięsa.

- Duży - jak to z tą parówką. Jaką? No tą, co przeszła z jednej doniczki do drugiej. To nie jest parówka? Taka podobna. Duży mówi, że to się nazuwa dzbz drzbzrz... Nie potrafię tego wymówić. Jakaś ccownica.

Weź toto lepiej i włóż do zamrażałki bo jeszcze się zepsuje, a ja tego i tak nie zjem. Haaa.

Kandyduję na prezydenta

Czwartek, 25 sierpnia 2005

Haaa, chcę być prezydentem. Dzisiaj ostatni dzień rejestracji kandydatów. Moje hasło wyborcze "Ja na prezydenta, Zielone do parlamentu".

Co, nie mam szans?!!! Źle myślisz. Popatrz historycznie. Wszystkie wasze prezydenty były zielone. Niektóre wprawdzie czerwone, ale też zielone. Pierwszy, ten wąsaty noblista nawet był Lesiek. To zrobi wrażenie na wyborcach. Teraz tak: Tusk Donald (kaczor) i Kaczor Kaczyński, to pierzaste. Kto normalny wybierze wiekowe ptactwo nad przystojnego zielonołuskiego smoka. Trochę wyborców ukradniemy zielonym, bo wyborcy niekumate pogubią się w tym zieloni/zielone.

Na Cimoszewicza znajdziemy jakiegoś haaa-ka. A reszta? Resztę ogonem Haaa!

Jeszcze muszę przemyśleć program wyborczy. Znajdę jakieś populistyczne hasło. Np. "obniżenie podatku od niewymiarowego ogona". Co, nie ma takiego podatku? Spoko - wprowadzimy i potem obniżymy.

- Duży- będziesz na mnie głosował? Zrobię Cię premierem albo swoim asystentem albo... ogonem po łapach. Wybieraj. Haaa.

A Ty drogi Wyborco jeśli jesteś za kliknij TU , jeśli jesteś przeciw, to se poklikaj gdzie indziej. Haaa.

 

Rasizm

Niedziela, 27 sierpnia 2005

- Duży - czy ja jestem rasistą?

No bo popatrz na to w ten sposób. Są sobie zieloni i bladzi. Bladzi robią co zieloni chcą. Karmią, wyprowadzają na spacer, nawet kupę sprzątną. I to prawie natychmiast. A taki zielony, jak ja, jeszcze ogonem przyleje. No i co na to powiesz.

Aha, rasizm jest karalny, ja jestem rasistą i dlatego siedzę w klatce.

Czy aby nie przesadziłeś? Klatka rzeczą względną jest. Ty możesz chodzić wszędzie gdzie chcesz z wyjątkiem mojej klatki. Ja przecież też tylko z wyjątkiem Twojej klatki - no chyba, że idę na spacer.. Różnica jest drobna - mnie nie bolą nogi. I druga - ja w Twojej klatce pobiegam sobie, a Ty w mojej?... dostaniesz ogonem. Haaa.

Jestem rasistą. Ale lubię swoich bladych poddanych. Czarnych trochę mniej, bo mnie wysłali bladym. Rasiści. Co do żółtych i czerwonych (Indian) nie mam zdania ale słyszałem, że lubią zielone (jeść!!!!). Zgroza. Haaa.

Fontanna

Wtorek, 30 sierpnia 2005

Duży od rana hałasuje. Wyciągnął mi jezioro, wziął młotek i poszedł. Ciekawe co się święci. Chce się utopić, czy wybić sobie głupoty z głowy. Zobaczymy, jeżeli będzie bulgotał, to utopić się, jeśli będzie wrzeszczał, to głupoty. Ooo - wrzeszczy. Ciekawe, czy to coś da.

Łał, Duży zrobił większe jezioro i w dodatku z fontanną. Super.

- Duży - jak to działa? Znaczy ta woda z muszli wpada do jeziora, tam jest coś co na nią naburczy i ona ucieka do góry, i znów do jeziora?

Mówi, że dobrze myślę, tylko do jeziora jeszcze Duży wpuszcza prąd i ten prąd kopie wodę aż do góry. Nie istotne. Ważne, że fajnie sobie plumka. Może mnie ten prąd nie kopnie w ogon.

Idę zmoczyć swoje zieloności. Może żabka by wpadła na małą kąpiel we dwoje. Haaa.