Jesień
Piątek, 11 listopada 2005
NIC MI SIĘ NIE STAŁO. U mnie wszystko dobrze. Pozdrawiam wszystkich, którzy się martwili o mnie. To tylko Duży się popsuł i dlatego taka dziura w blogu.
No więc tak - właściwie wiele zmian nie zaszło. Z wyborów się wycofałem bo nie będę z ptactwem rządził. W dodatku te Kaczuchy zarażone wirusem lepperia elpeera. Duży mówi, że to właśnie ptasia grypa. Takich zarażonych trzeba chyba izolować.
Pozmieniało się za to za oknem. Zzzziiimmmnnooo. Skończyły się spacerki, skończyły się nasturcje. Zostały tylko stokrotki i resztki zieleniny. Biedny Duży, jak spadnie śnieg, to będzie musiał wykopywać.
- Duży - a tak na marginesie, to dlaczego jeszcze nie przyniosłeś zieleninki? Koło pniaka jest szczaw. I zamknij drzwi albo wyłącz Piękną i Młodą. Nie dość, że młócą klawiaturę to jeszcze wyją.
Kupiły sobie kijborda - czy jakoś tak (jakby fortepianu i pianina było mało). Mogą sobie wziąć to pod pachę i iść hałasować gdzie indziej. Żeby jeszcze chciały!!! Jak się wkurzę, to nastawię toto na full i pobiegam po klawiaturze. Ciekawe co wtedy powiedzą. Haaa.
Paskudo Zielona, jeśli tu zaglądasz, to pozdrawiam
Nie jest dobrze
Wtorek, 15 listopada 2005
Haaa - nie jest dobrze. Zrobiło się szroburo. Za oknem wcześnie robi się ciemno, a zielenina jaką Duży mi przynosi też już nie taka soczysta. Dobrze, że Duży przestawił mi godzinę zachodu słońca.
- Duży - coś taki posępny. Że co, koło się Maluchowi urwało? E tam. Odrośnie tak jak mój ogon. No tylko trochę to potrwa. A w międzyczasie daj jemu i mnie witaminki. Wylinka mi się kończy i mam zapotrzebowanie, a jemu na to koło też dobrze zrobi.
Coś musimy wymyślić na zimę bo się zanudzimy. Tak - wiem - ty masz co robić ale ja... Nie mogę tylko spać i jeść - gruby będę. Że co ???!!! już jestem? Haaa. - Duży, Ty się podkładasz pod mój ogon. Radzę, kup sobie grubsze rękawice do łapania mnie. A na razie, to oskub mi grzbiet z wylinki bo mnie łaskocze.
Może domek byś mi powiększył? Albo najlepiej zamień się ze mną. Haaa. Czarno to widzę choć prędzej czy później będzie zmuszony. Haaa
Urodziny Dużego
Niedziela, 27 listopada 2005
Hmmm. Duży ma dzisiaj urodziny. Co by tu wymyślić? Tak się gapię na niego przez szybę i nie wiem, czy się cieszy, czy smuci. Zresztą po nim rzadko widać cokolwiek. No chyba, że się złości. Właściwie tak jak my - legwany. Cieszymy się gdzieś tam w sobie, smutno nam też jakoś wewnętrznie, tylko jak się źlimy to widać. Robimy haaa.
- Duży - to ile Ci stuknęło? Zrobił haaa!!!
To ja robię haaa, a nie Ty. Haaa jest moje. Mam na to kopyrajta. No ile?
Wow, to Ty jesteś taki stary? Ludzie tak długo żyją? Eee, ale wam jest dobrze. Co rok przeżywacie ok 1,02% swojego życia, a my aż ponad 3%. No ale my intensywniej żyjemy. Biegamy, trenujemy, a najwięcej czasu poświęcamy na kontemplację. To takie twórcze. A Ty - komputer, telewizor, łóżko - żarcie i spanie. No dobra czasami coś tam jeszcze robisz...
Tylko dalej nie wiem co mu zrobić na urodziny. Olać nie mogę, bo nie mam czym. Wiem - zrobię kupę. Haaa.