Nic mi nie jest, mam się dobrze. Żyję!!!
Wszystko wina Dużego. Mówi, że miał impojakieśtam twórczą. Tak jakoś to słowo zawsze niewyraźnie mówi. Pytałem go co to znaczy, ale tak zawile tłumaczy, że nie łapię. Chyba muszę wygooglać. Ostatnio Duży jakiś tolerancyjny się zrobił. Pozwala nawet trochę po klawiaturze połazić i pogapić się na monitor. Tylko jak kiedyś wysłałem z jego konta prywatny liścik do kogoś kogo nie znam to powiedział, że po ogonie oberwę i wpisze mnie na listę spamerów. Znów trudne słowo.
- Duży - nie możesz prościej?
Powiedział, że nie. Wypuścił mnie z domku i położył na półkę ze słownikami. I niby co, ja mam z tych robaczków na papierze coś wiedzieć? Wolę komputer, a na razie zostawiam książki i idę na parapet zobaczyć czy wiosna idzie.
Hmmm, ciągle tego białego, puchatego dużo i chłodem wieje od szyby. Widać już jakieś dziury ale zielone jeszcze nie rośnie. Już się nie mogę mleczyku doczekać.
- Dobra, zrób sobie kawę, a ja pogooglam.
No i znalazłem. To imposośtam, to impotencja. Opis jakiś idiotyczny, ale Duży raczej tego nie ma. On się po prostu opierniczał!
- Duży, podpadasz mi. Haaa!!!
Ogon jaki jest każdy widzi. Mój jest akurat piękny i dorodny. Jak trzeba komuś przylać to jest powiedziałbym doskonały, ale ma też swoje minusy. Na przykład dzisiaj. Byłem na spacerku i trochę narozrabiałem. Wlazłem na manitor potem zrobiłem myk i coś poleciało. Hałasu trochę było i Duży zeźlił się i powiedział, że po ogonie oberwę.
Jak sierściuchy coś nabroją i Duży się wkurzy (oj do rymu mi wyszło, zacznę chyba pisać poezję) to one ogon pod siebie i w nogi. A ja? Nawet jakby mi się ta sztuka udała to i tak będzie wystawał. Mój ogon jest dłuższy od samego mnie. To znaczy od tak zwanego Leśka właściwego. Zresztą ja nie podkulam ogona. Nie da się - inna konstrukcja mechaniczna.
Kiedyś wprawdzie go sobie skróciłem ale i tak zawsze wystawał. Potem mi odrósł. Widać potrzebą leśków jest posiadanie dorodnego ogona choć w sytucji zagrożenia ze strony Dużego może czasami przeszkadzać.
Nic to, ogon jest integralną częścią legwana i niech tak pozostanie. Zresztą, można nim także w uchu podłubać. - Co, legwany nie mają ucha?, A czy ja mówiłem, że w swoim? Haaa!
Od dłuższego czasu zastanawiam się co to za dziwne skrzynki. Kilka razy w ciągu dnia wydają dziwne, różne dźwięki i wtedy następują dziwne reakcje dużych. Tak im się przyglądam i jedyne co mi przychodzi do głowy to pies Pawłowa. Tyle, że reakcje u dużych są bardziej zróżnicowane. W zależności co pipie i jak pipie. Czasami tylko przyciskają guzik i gapią się na to jak ja na truskawkę, czasami przykładają to do głowy i gadają robiąc przerwy. Jakby gadali ciurkiem to by było krócej. Najbardziej widowiskowa jest reakcja Młodej. Ilekroć to zapipa to ona łap to coś, hop do drugiego pokoju i łup drzwiami. Tego nawet Pawłow nie potrafiłby nauczyć. Ludzia chyba faktycznie są łatwiej tresowalne niż psy.
- Duży, wytłumaczysz jak to działa ?
Powiedział, że to nazywa się telefon i służy do porozumicośtam (znowu trudne słowo). Acha, gadania na odległość. Jak dwa ludzia mają takie przy uchu i ponaciskają odpowiednie guziki to jeden słyszy co mówi drugi, a jak naciskają inne, to można i liściki posyłać.
Czyli jak bym do tego telecośtam zrobił haaa, to komuś by to haaa wyszło w uchu? Mógłbym Ci robić haaa kiedy bym tylko chciał, nawet jakby Cię nie było w domu?
Ja chcę, ja chcę!!! Daj mi coś takiego. Haaa!
- Duży, co to jest depresja, bo ja to chyba mam?
Warknął, że depresja jest wtedy, gdy ma się wszystko w d...nosie. Kiedy się nic nie chce i wszystko jest do niczego. Nawt ruszać się nie chce.
Ooo, to ja mam to na pewno. Ja to bym sobie tak tylko kontemplował na gałęzi pod lampą ze zwieszonymi łapami. Tylko jak to jest z tym "mam wszystko w nosie"? Ja mam w nosie to co Ty potem masz na szybie. Nic więcej. Acha, że niby taka metafora. Dobra, niech Ci będzie, że jakaś tam metacośtam. Wiesz, jakby już zielono za oknem było i trochę słoneczka, to może by mi przeszło. Możesz coś z tym zrobić? Mój zielony brzuszek już mleczyku i stokrotek się domaga. Moje wierzchnie zieloności słoneczka. Świetlówka to nie to co promyczki.
Mówi, że nie ma na to wpływu i też go cholera bierze jak patrzy przez okno. Czy cholera to jest to samo co depresja? Bo mnie też coś bierze, kiedy patrzę przez okno tylko niewiem co to jest co mnie bierze. Znowu muszę pogooglać. Tylko jak to zrobić, jak mi się ruszać nie chce. Na spacer nawet mi się nie chce. Tak bym tylko leżał i gapił się.
- Duży wyczyść szybę - będę miał więcej przyjemności z depresji Haaa.
Słuchałem wczoraj tak piąte przez dziesiąte kontemplując na gałęzi jak sobie Duży z Młodą rozmawiają. Jedyny wniosek z tej rozmowy przeprowadził stado ciarek po moim kolczastym grzbiecie. Było więc tak. Umawiali się, że jadą gdzieś pod ziemię w dodatku pod jakieś stadeo baranów i słuchać tam muzyki. Bardzo dużo dziwnych rzeczy jest w zachowaniu dużych.
No ale dobra. Wrócili. Duży mówił, że na słuchaniu muzyki były fajne klimaty. Conajmniej jakby kretem był. Jak pod ziemią może być fajny klimat. Tak to by mogła dżdżownica powiedzieć, a nie ludź.
O, przyszedł Duży i powiedział, że coś mi się lapcy.
- Duży, co to znaczy "lapcy "? Acha, ponoć pieprzę trzy po trzy.
- Duży, co to znaczy "pieprzę "? Chodzi Ci o przyprawy? Bez sensu. To chyba Ty coś lapcysz. Haaa.
No i wytłumaczył mi. Te śpiewające i robiące klimat niby przyjechały z Krakowa. Właśnie z jakiejś piwnicy. A koło tej piwnicy stoją barany. Robią za ochroniarzy, czy podsłuchują?
- Duży, lapcysz, że tak użyję Twojego słownictwa. Człowiek jeszcze nie ma wpływu na klimat.
Wkurzył się na to moje gadanie i powiedział wyraźnie: TO BYLI ARTYŚCI Z PIWNICY POD BARANAMI.
No to chyba cienko im płacą tak jak innym artystom. Stać ich tylko na piwnicę z klimatem, barany... To jeszcze pewnie cienko śpiewają. Haaa.
Komentarz:
Lesiek jest prześliczny. Obejrzałam wszystkie zdjęcia, przeczytałam cały blog. Piękny i inteligentny ;) a w spojrzeniu właściciela widać dużo gadziej miłości ... wzajemnej satysfakcji z legwanio-ludzkiego pożycia życzę, będę na pewno czytać regularnie :)
- Aimee
Cudooooownie. Ciepło i zielone się pokazuje za oknem. Duży to nawet mleczyk przytargał z sadu. Słoneczko łechta moje zieloności czasami. Tylko znów przytyłem przez zimę i mój zielony garniturek popękał w kilku miejscach. Wyglądam strasznie. Cały w łachmanach. Muszę to zrzucić z siebie. Ale dopóki to nie nastąpi mam trudne dni i często popadam w melancholię. Siedzę sobie zadumany w kąciku i nic mi się nie chce.
Trochę nie na temat zacząlem ale ... Aimee napisala do blogu komentarz. (Pozdrowionka dla Ciebie!!!). Wszyscy go widzą? Nooo. To wiecie jak to na mnie podziało. Moje serducho zabiło szybciej. Nareszcie ktoś mnie dowartościował. Jestem "prześliczny" i "piękny i inteligentny". Właściwie to wiem to od dawna ale czyta się mile. Duży jakby tego nie dostrzagał. Haaa.
- Lesiek - czytaj dokladnie - powiedział Duży. "Piękny i inteligentny" to jest BLOG a nie Ty!
- Duży, trzepnąć Cię ogonem haaa? Nie wtrącaj się. Nie mam zamiaru reagować na głupie zaczepki. Ja tam wiem co autorka miala na myśli.
Aimee - wytlumacz mi to pożycie legwanio-ludzkie. O co tu biega? No bo ja tam z Dużym w pożycie nie wchodzę. Ja kocham żabkę. I z nią chciałbym pożycia ale Duży mówi że się nie da.
- A właśnie - Duży - skocz po zieleninkę i daj witaminki żebym mógł odświeżyć zieloności. Idzie wiosna, przyjdzie żabka, a i może z tym pożyciem się mylisz. Haaa
Komentarz:
Dawno nie zaglądałam, a dziś wchodzę - patrzę a tu całe mnóstwo nowych notek. Cieszę się, że wena wróciła na wiosnę. Podejrzewam, że "piękny i inteligentny" to może faktycznie jest blog, ale bez Leśkowych zieloności bloga w ogóle by nie było, więc wszystkie epitety i tak odnoszą się do niego. Pozdrawiam cieplutko i z dużą dawką UV :)
- Zielona Paskuda
Aimee pytała Dużego o moje pazurki. No to będzie miała. Pazurki mam gustowne na moich pięknych długich paluchach i nie waham się i użyć w potrzebie. Duży o tym wie i przeważnie w łapawicah mnie goni. On wie co to BHP. Ciekawe kiedy będzie czapkę zakladał bo lubię mu się wspinać na łysinę. Tam takie ciepełko od mózgu idzie. Choć czy ja wiem czy od mózgu... W każdym razie fajnie tam jest bo ciepło i wysoko. Tylko jak mu skaczę z głowy na monitor to zawsze krzyczy. No więc zdjęcie moich pazurków załączeniu, a dodatkowe dwa w galerii. 
Pazurki są legwanom bardzo potrzebne. Robimy hop na obrus i się czepiamy. No czasami zjeżdżamy razem z obrusem nakrywając się dla bezpieczeństwa cukiernicą i cichcem wyjadając w ukryciu to słodkie. Jakoś też po firance na karnisz trzeba wleźć.
- Duży, co tam się za oknem dzieje? Znowu białe i puchate? Przecież świeże mleczyki zzzzmarzną. Aż mi dreszcz przeszedł do samego końca ogona. Mam dość mrożonek. Ja chcę świeżą zieleninkę po kąpieli słonecznej najlepiej. Nasturcji chcę.
Co, że muszę jeszcze poczekać? Żartujesz? Chyba jednak nie żartuje.
- Duży to może pojedziesz do kwiaciarni i kupisz mi jakiegoś zjadliwego kwiatka z okazji Dnia Legwana?
Pyta się kiedy jest Dzień Legwana. Jak to kiedy? DZISIAJ!!!
- Duży, nie zadawaj głupich pytań. Skąd ja mam wiedzieć który to w tym roku Dzień Legwana. Ty myślisz że ja je liczę? Haaa
Zielono mi i za oknem zielono też. Wprawdzie zimno i wieje, a wczoraj była burza gradowa to i tak jest coraz ciekawiej. Teraz to nawet promyczki wylazły. Przeraża mnie tylko to, że duzi coś mówią o jakiejś wielkiej nocy. Czyżby znowu zima szła. Wielkie noce to zimą, a małe, krótkie latem. Tak patrzę na dużych, to oni pewnie coś więcej wiedzą i nie chcą straszyć. To na pewno jakiś kataklizm nadchodzi. Widzę, że robią zapasy żywności na czarną godzinę.
- Duży - to i mnie byś może skołował jakiś zapasik na wielką noc. Czy ona będzie taka wielka, że wszędzie będzie czarno, strasznie i głucho?
Acha, ma nie być tak źle? To po kiego grzyba Młoda z Piękną wyją do sufitu. Tam gdzie się urodziłem też ludzia wyli jak miało się coś złego stać. Często się im to sprawdzało. Albo pioruny prały, albo ziemia się trzęsła.
- Duży - możesz to jakoś skomentować?
No i powiedział, że mam sporo racji. Idą jakieś święta, a święta są równoważne z trzęsieniem ziemi i piorunami wysyłanymi przez Piękną na wszystkie strony, i że czarno się zrobi i będą wycia.
No to ja włażę pod półkę i siedzę cicho, masochistom życzę Wesołych Świąt, normalni wiejcie gdzie pieprz rośnie. Haaa!!!
© Andrzej Skibicki na podstawie layoutu Ruthsariana